Myślę, że problem tkwi w mentalności niektórych reżyserów. I oczywiście kłopotów ze zdobyciem licencji na taki film. Dajmy na to ekranizacja "Assassins Creed" to najpierw nabycie praw od Ubisoftu ( czyli kilka dobrych milionów już mniej w portfelu

) i jeszcze wymyślenie fabuły zgodnej ze światem gry (akurat tutaj pole manewru jest wielkie - począwszy od Czyngis-chana skończywszy na II Wojnie Światowej), lub wzięcie fabuły z gry (troszkę byłoby wtedy oklepane, ale mimo wszystko, jeśli fabuła gry była ciekawa, a w filmie jednak troszeczkę zmieniona, byłoby i tak GIT ;-) ).
Co do tej mentalności reżyserów, to zakładają z góry że nie wyjdą na plusie na takiej produkcji. Dużo efektów specjalnych, często specjalne rekwizyty trzeba wyrobić, zatrudnić kaskaderów, itd.... No i trzeba pamiętać że egranizacje nie wychodzą najlepiej, więc reżyserzy się boją że i w drugą stronę może być lipnie.
Przydałoby siępismo napisać w tej sprawie do jakiegoś reżysera...